Kiedy salwa z krazownika pomocniczego "Santa Cruz" trafila w bok transportowca "Britannia", zaloga natychmiast zorientowala sie, ze nadszedl jej koniec. Byl rok 1941, 25 marca, srodkowy Atlantyk, niska temperatura wody.
Monstra porzucaja glebiny
Niemiecki krazownik nie interesowal sie rozbitkami. Odplynal polowac na nastepna ofiare.
Fale nie byly zbyt duze i moze dlatego dwunastu ocalonych z ostrzalu, ktorym udalo sie wyskoczyc za burte, odnalazlo dryfujaca lodz ratunkowa. Zaswitala nadzieja, ze jeszcze maja szanse na uratowanie sie, choc bylo zimno, a ratunkowe zapasy male. Mimo to przy zyciu podtrzymywala ich nadzieje, ze ktorys z plywajacych "zygzakami" statkow, z licznych konwojow podazajacych do Anglii, dostrzeze ich.