Swoim wygladem przypomina plywajacy worek z para duzych oczu, dziobem nad paszcza i wieloma ramionami uzbrojonymi w przyssawki. Nazywane jest kraken, krak, karbb, mollusques, polip, kwita, sprute lub bleek. Jest glowonogiem, zaliczanym do dziesieciornic (dziesiec ramion), Architeuthis dux. Przypuszcza sie, ze rodzimym srodowiskiem sa oceaniczne glebiny lub strefa arktyczna, gdzie znajduje sie obfitosc pozywienia.
Najczesciej spotykane kalamarnice nie sa duze. Naukowcy przyznaja jednak, ze najwieksze egzemplarze moga osiagac do 20 m dlugosci (liczac z ramionami) i wazyc okolo tony. Po cichu czesc z nich nie wyklucza, ze w glebinach zyja rowniez osobniki o dlugosci do 30-45 m o wadze do 7 t. Wszystkie oceny oparte sa na spekulacjach, jako ze nigdy nie udalo sie upolowac osobnika naprawde duzego, a ci, co spotkali sie z nim, najczesciej nie zdazyli nikomu juz przekazac tego, co zobaczyli.
Tak wiec w sieci trafiaja jedynie malenstwa, ledwie kilkumetrowe. Rzadko zas wieksze egzemplarze, jak ten schytany u wybrzezy Nowej Zelandii w 1997 r. o dlugosci 8 metrow i wadze 125 kg. O tym, ze moga osiagac naprawde duze rozmiary, swiadcza fakty posrednie: slady na cialach kaszalotow, ktore poluja na dziesieciornice. Kalamarnica, ugryziona przez kaszalota, oplatuje go mackami. slady po przyssawkach pozostaja na stale w postaci blizn. Niektore z nich sa tak duze, ze po ich wielkosci uczeni sadza, iz zyja osobniki znacznie wieksze, niz sie przypuszcza.
01.0907 Tajemnica glebin
01.0907 smierc przychodzi z glebin
Jak wspomnialem, powszechnie uwaza sie, ze to kaszaloty gustuja w kalamarnicach. Nie mozna jednak wykluczyc, ze najwieksze z nich poluja na wieloryby. Stad lodzie i statki traktuja na rowni ze swymi odwiecznymi wrogami. Jest i inna przyczyna atakow. Stwierdzono, ze ich krew w temperaturze powyzej 10 stopni Celsjusza nie moze transportowac tlenu. Z tego powodu zwierze staje sie agresywne, rzucajac sie na wszystko, co stanie mu na drodze. Z jakich jednak przyczyn kalamarnice wyplywaja na powierzchnie, gdzie jest cieplej, nie wiadomo.
W dobie obecnej relacji o spotkaniach ze zwierzetami jest raczej malo. Dawniej zdarzalo sie ich wiecej. W 1884 r. Franciszek Tuczynski w ksiazce poswieconej morzu opisal nastepujacy przypadek statku dunskiego, dowodzonego przez kapitana Jean-Magnus Dens u brzegow Afryki Zachodniej.
Kiedy na morzu zapanowala cisza, rozkazal nudzacym sie majtkom oczyscic burty zewnetrzne statku.
- Dwoch majtkow stanelo na rusztowaniach, a trzeci wlasnie trzymal sie liny, aby sie z niego spuscic, gdy wtem olbrzymi polip ukazal sie na powierzchni, pochwycil ramionami obu majtkow i razem z rusztowaniem wciagnal ich pod wode. Trzeciego rowniez pochwycil, ale razem z nim ujal i line, ktorej zerwac nie mogl. Widzac to inni majtkowie doskoczyli z siekierami i ucieli mu ramie obejmujace nieszczesliwego.